...

Wstałam rano... Spojrzałam w lustro - O mój Boże - Baran! Świeżo ostrzyżony baran patrzył na mnie z lusterka i o dziwo, śmiał się do mnie! Jego śmiech był tak szczery i zaraźliwy, ze po chwili śmialiśmy się już razem, a nasza radość odbijała się echem o cztery ściany mojego małego pokoju. Po kilku minutach śmiech się uciszył, a ja zaczęłam dokładniej przyglądać się temu dziwnemu stworzeniu patrzącemu na mnie z przeciwka. Zaraz, zaraz... Miał w sobie coś zdecydowanie znajomego. Pewnie kiedyś już się spotkaliśmy, tylko w jakich okolicznościach? Jeszcze jedno spojrzenie przed siebie i... Nie! Tak... Nie! No tak... O nie. To przecież ja. Rzeczywiście. Wizyty u fryzjera zdecydowanie nie służą moim kręconym włosom;D

 


Komentarze (0) // 20. lutego 2010
Layout by Inez for Szablony.Blogowicz.


black-sun | katarek | matiga | krysia | poxik | Mailing